Odnośnie #strajknauczycieli…

Odnośnie #strajknauczycieli to pamiętam jak u mnie w szkole:

– pani powiedziała żebyśmy nie mówili, że koleżanka jest „gruba,” tylko „tęga” bo gruba brzydko brzmi. Koleżanka nie była nawet gruba ani chyba nawet nikt tak jej wtedy nie nazwał. Wydaje mi się, że cała klasa wtedy złapała mindfucka bo wszyscy koleżankę lubili i raczej nikomu do głowy by nie przyszło jej szykanować.

– inna koleżanka miała kiedyś urodziny i spytała się nauczycielki czy może poczęstować z tej okazji klasę czekoladą. Nauczycielka zrobiła jej niezłe intro mówiąc, że koleżanka ma urodziny a że jest biedna to nie rozdaje cukierków, a połamie czekoladę, bo chce się podzielić tym na co ją stać, czy coś w ten deseń.

– gość od informatyki uczył definicji jednostki centralnej, monitora i peryferiów, które trzeba było znać na pamięć. Ocena z przedmiotu była oparta na tym jak ładnie prowadziłeś zeszyt, czyli m. in. czy oprócz wykucia na blachę definicji elementów komputera powklejałeś/łaś wycinki z gazet przedstawiające treści związane z komputerami.

– jeden chłopak dostał w ryj od nauczyciela, za to że wyszedł trzaskając drzwiami (poszła skarga i nauczyciela wy***ali)

Aż mi się skręca w żołądku na myśl, że ci ludzie teraz chcą podwyżki i uważają, że im się ona należy.

#bekazpodludzi #szkola #nauka